Bajka o byciu dorosłym i strachu

Ludzie boją się różnych rzeczy: choroby, śmierci, nagłych zmian w życiu, nieszczęścia, ale jest kilka strachów, które mamy w życiu, z których nawet nie zdajemy sobie sprawy, bo są niewidzialne: tak bardzo stały się częścią nas samych. Mam tu na myśli konkretnie jeden strach, którego nauczyliśmy się w… szkole: strach przed omylnością.
Kiedykolwiek popełniamy w życiu błąd, okazuje się, że nie jesteśmy gotowi na to, by „być w błędzie”, traktujemy to jako pomyłkę, coś złego. Gdy błędnie odpowiem na pytanie – nie zdam, gdy nie zdam, nie osiągnę czegoś itd. Szkoła uczy nas perfekcjonizmu, narzucając nauki, które najskuteczniej zasilą nami przemysł: matematyka, języki itd., jednak nikt nie przewidział, że społeczeństwo nie potrzebuje ludzi nieomylnych, tylko potrafiących, nie tyle z błędu wyjść, jak zrobić z niego użytek – ludzi kreatywnych.

Każdy ma talent, co więcej – każdy ma talent na miarę siebie samego, a że wszyscy jesteśmy inni… mamy na świecie miliardy talentów – niektóre są podobne do siebie, ale nie ma dwóch takich samych tworów kreatywności człowieka (chyba, że ktoś ma talent do plagiatów ;)). Wiem, że brzmi to banalnie, ale owe talenty trzeba odkryć w sobie, w dziecku, które się wychowuje, w ludziach dookoła, bo każdy talent niesie ze sobą potencjał. Jeżeli ktoś powiedział Ci kiedyś, że Twój talent nie przyniesie Ci pieniędzy: zabił w Tobie kreatywność oraz wzbudził strach przed omylnością. Człowiek, który się boi, nie będzie kreatywny. Co więcej: strach rozprzestrzeni się na każdą dziedzinę Twojego życia i tak naprawdę życie w strachu jest największym błędem obecnej cywilizacji, ale tego nauczono nas w szkołach. Nie ma przedmiotu „kreatywność” albo „odwaga”, są natomiast hierarchiczne struktury, które mają zagwarantować przetrwanie w obecnej cywilizacji. A co jeśli ktoś nie ma talentu do matematyki? Nie potrafi odnaleźć przyjemności z obliczeń, których i tak nie będzie używał w przyszłości? Czy to błąd? Moim zdaniem nie. Czym zatem jest efektywność pracy nauczyciela? Czy nauczyciel matematyki powinien nauczyć całek czy powinien nauczyć jak przetrwać przy pomocy matematyki? Zmiana hierarchii powinna być rewolucją w edukacji, bo ma przełożenie na realne życie: to kreatywność powinna mieć nadrzędną rolę w nauczaniu, a wszystko inne powinno być jej podporządkowane. Rolą nauczyciela powinna być pomoc w odkrywaniu samego siebie i własnych talentów, a nie wpajanie czegoś, co nijak w przyszłości nie zagwarantuje przetrwania. Idąc dalej – życie osobiste. Strach przed omylnością kieruje nami w życiowych decyzjach – czy iść na studia, czy zrobić coś albo czegoś nie zrobić? Podejmując decyzję – zakładamy, że jest słuszna, a nawet jeśli bierzemy pod uwagę porażkę, nie jesteśmy na nią gotowi. A dzieci? Dzieci przyzwyczajone są do tego, że ciągle ktoś je poprawia, pokazuje, uczy, ich umysły są czyste i otwarte. Nie znają porażek, nie znają konsekwencji, nie wiedzą, co to strach.
Pamiętam, gdy leżałam w szpitalu na oddziale dziecięcym – byłam bardzo zaskoczona, bo myślałam, że dzieciaki w szpitalu po prostu płaczą całą czas cierpiąc ból. A wcale tak nie jest – dziecko płacze, gdy realnie czuje ból lub gdy czuje strach lub smutek. I tak dzieciaki leżące, bardzo chore bawiły się, uczyły, czytały, potrafiły znieść cierpienie, nie skupiając się na otaczającej rzeczywistości czy tym, co będzie później. Gdy trafiłam na oddział dla dorosłych – zobaczyłam obrazek zupełnie odwrotny – dorośli tak bardzo pochłonięci byli cierpieniem, że nie potrafili robić nic innego… tylko cierpieć. Myśleli o przyszłości, o tym, co inni robią, o pracy, o tym, niekoniecznie musiało boleć, ale pochłonięcie cierpieniem przerastało ludzi dorosłych. Ja sama byłam na pograniczu tych dwóch światów. Co sprawia, że jest między tymi dwom światami taka przepaść? Ktoś może powiedzieć, że świadomość – bo ludzie dorośli słusznie myślą o czymś więcej niż tu i teraz. Ale czy do końca? A może to jednak strach zaklejony plastrem z napisem „doświadczenie”?
Cudem jest żyć tu i teraz i im dłużej się żyje, tym gorzej pamiętać o tym. Jednak tu i teraz to też kreatywność, która pozwala z życia wyciągnąć jak najwięcej się da. To nie jest dziecinność – to dziecięcość, która jest częścią nas, o ile jej na to pozwolimy. To ona się buntuje, wybucha płaczem, cieszy się, skacze, chodzi po morzu życia, cierpi… bez strachu, sprawia, że jesteśmy bardziej ludźmi niż maszynami, wraca do nas na starość.
Kiedy ostatnio patrzyłeś na gwiazdy? Kiedy ostatnio zrobiłeś coś głupiego? Kiedy ostatnio się pomyliłeś?

Wiersz z banałem w środku

nie bój się chodzenia po morzu
nieudanego życia
wszystkiego najlepszego
dokładnej sumy niedokładnych danych
miłości nie dla ciebie
czekania na nikogo
przytul w ten czas nieludzki
swe ucho do poduszki
bo to co nas spotyka
przychodzi spoza nas

Jan Twardowski

Mietek Szcześniak – Spoza nas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *