Świat oczami Beat(k)i - blog osobisty Beaty Lipskiej

Dane z duszą, czyli jak kalendarz adwentowy zmienił moje… życie

Cytuję Brene Brown

Ostatnio szukałam dobrego tytułu dla mojego cyklu wykładów o skillach miękkich. Przypadkiem natrafiłam na TedTalk o “potędze wrażliwości”. I tam Brene mówiąc o tym, że chciano ją nazwać “gawędziarą” na ulotce promującej ten wykład. Oczywiście jako badacz poczuła się trochę urażona, lecz by poukładać to sobie w głowie, stwierdziła, że owszem – historie to takie “dane z duszą” i ona właśnie je kolekcjonuje. Bardzo mi się spodobało to określenie, bo nie dość, że trochę to brzmi programistycznie to i trochę… mistycznie? Dlatego też opowiadając o umiejętnościach miękkich, warto używać historii, zwłaszcza tych z duszą.

Wyzwania instagramowe i moje kolejne porażki

Gdy nastała pandemia Covid-19, okazało się, że mamy zbyt dużo czasu na zbyt mało rzeczy, więc ludzie zaczęli wymyślać wyzwania na social mediach. Nawet moja przyjaciółka otagowała mnie na jednym z nich zachęcając do wstawiania na instagramowe stories zdjęcie swojego śniadania. Codziennie. Przez 30 dni. Poległam po trzech. Ale też zaprzyjaźniłam się z Instagramem nieco bardziej. Bo w sumie pracując z domu “zyskałam” 3 godziny każdego dnia, bo nie musiałam dojeżdżać do pracy. Zaczęłam follołować innych programistów i programistek. Przyznaję – to było bardzo pouczające i zdecydowanie poczułam się mniej samotna siedząc cały czas w domu. “Tam są ludzie tacy jak ja i do tego sensownie mówią” – pomyślałam, więc jak tylko zobaczyłam kolejny challenge – rzuciłam się jak dzik w żołędzie. Hasztag 30devstories – codziennie opowiadam o swoich przemyśleniach związanych z moją cudowną pracą, programowaniem itd. Muszę przyznać, że to był bardzo płodny czas. Powstało dużo tekstów, rysunków z tego czasu i nawet wpis na blogu. Tym razem dotrwałam do 13 dni i do tego nie dzień po dniu, ale z przerwami. Gdy zobaczyłam, że inni świętują swój 30 dzień… odpuściłam. Było mi wstyd, że nie wytrwałam do końca. Zabrakło mi… “tego czegoś”… tylko czego? Miałam czas, miałam nawet pomysły, na początku też był zapał. Może właśnie chodzi o zapał, a może zdemotywował mnie znowu wstyd, że inni już skończyli, a ja nawet do połowy nie dobrnęłam. Wizja wyskakiwania z kolejnym dniem challengu po tym, jak już nikt go nie robi, jest wizją żenującą. A może jednak było coś więcej? Brak wizji końca? Brak misji? Brak celu?

Kalendarz Adwentowy – kolejne wyzwanie

I tak po wyjątkowo krótkich miesiącach lata, przyszła naglę covidowa zima. Jesieni to nawet nie liczę, bo twór, który z przyzwoitości pogody powinien nie istnieć, o ile nie jest po prostu słonecznie i “na złoto”. Tak właśnie na horyzoncie pojawił się grudzień. I kolejny challenge – kalendarz adwentowy. Stwierdziłam, że zrobię to. Inaczej. Po swojemu. Zrobię 24 krótkie historyjki o tym, co mnie jara, co jest dla mnie ważne i czym chciałabym się podzielić z innymi, by ubogacić ich życie, choć na tę grudniową chwilę. Co tym razem zrobiłam: zaplanowałam wszystkie tematy na każdy dzień. Tak po prostu zrobiłam listę z numerkami, wyszukałam, jakie umiejętności miękkie są istotne w zawodzie programisty, ułożyłam je w dość dziwnej i randomowej kolejności, ale… ale zadziałało. Co do tematyki to muszę przyznać, że nanosiłam poprawki po drodze – zwłaszcza co do istotności i logiki, część tematów musiałam też wyrzucić z tej krótkiej jak się okazało listy, np. spójność, która też jest mega ważna. Dlatego też planuję suplement do kalendarza, który również będzie zawierał informacje o wartościach, które powinny być fundamentalne dla programistów. Jak się okazało po drodze – umiejętności miękkie to uniwersalni pomocnicy w każdej sytuacji – niezależnie od profesji, jaką się wykonuje.

Puszeczki – mali pomocnicy

Przez pierwsze kilka dni, zamieszczałam swoje słowne wywody na temat takich umiejętności jak empatia czy cierpliwość, jednak z czasem próbowałam wyjaśnić bardziej złożone umiejętności. Sama uwielbiam wizualną formę wypowiedzi i przyznam, że gdy oglądałam swoje słowotoki to wydało mi się to po prostu… nudne. Pomyślałam sobie o tym, że przecież mogę narysować wszystko na moim iPadzie i wizualizować przy pomocy małych kulek puchu z oczkami, buziami, czasem nawet rączkami. Skąd ten pomysł? Przyczyn jest kilka:

  • Moja Żona nazywa mnie Puszeczkiem, to najmilsza rzecz, jaką mogę usłyszeć zwłaszcza z rana. Kiedyś zobaczyłam na jej komputerze plik obrazka, który nazwała “wściekły puszek” – myślałam, że zrobiła mi zdjęcie, gdy się wściekam. Moje oczy ujrzały to:
Wściekły puszek znaleziony u mojej Żony na komputerze

Potem nawet próbowałam narysować go:

Moja pierwsza próba rysowania puszeczka, 2012

To było w 2012 roku (9 lat temu!).

  • Jestem fanką filmów ze studia Ghibli. Wyjątkowo interesujące wydały mi się “kurzyki” – małe istoty, które pojawiają się w twórczości Hayao Miyazaki’ego https://en.wikipedia.org/wiki/Hayao_Miyazaki określa się je jako “sadzowe duszki”. Mają puchate ciałka i tachają kawałki węgla, a czasem chowają się w ciemnych zakamarkach opuszczonych domów. Wydały mi się bardzo urocze.
  • Połączenie puszczaków i umiejętności miękkich przyszło mi do głowy po raz pierwszy na początku 2020 roku, gdy wirus nie spustoszył jeszcze świata i można było udać się jak człowiek na konferencję programistyczną, gdzie było jedzonko, kawa, mili ludzie i radość słuchania o pożytecznych rzeczach. Do tego wysłuchałam świetnego wykładu Natashy Sayce-Zelem ówcześnie pracującej jako Head of Technology w telewizji Sky. Tytuł jej wykładu w wolnym tłumaczeniu mógłby brzmieć: Cokolwiek, ale nie mięciutkie – dlaczego umiejętności ludzkie są kluczowe w technologii (“Anything but FLUFFY – why human skills are crucial in Tech”). Tak powrócił do mnie puszeczek sprzed lat – mała, urocza puchata kulka. Natasha mówiła o tym, że odwaga powinna stać zawsze ponad komfortem, a także, iż nasza branża jest branżą innowacji i kreatywności, ale to przede wszystkim branżą ludzi i dla ludzi.
Moja główna część notatki z wykładu „Anything but FLUFFY – why human skills are crucial in Tech”

Ten wykład możesz obejrzeć tutaj (jego zoomową wersję z Lipca 2020 roku):

Dzień po dniu

I tak jak już rozpoczęłam 1 grudnia, nic nie mogło mnie zatrzymać. Gdy tylko zaczęłam dodawać puszeczki każdego dnia, w porywach oglądało mnie dziennie około 300 osób (na Instagramie i Facebooku). Wszystkie moje wypowiedzi starałam się tłumaczyć również na język angielki (napisy), dzięki temu mogłam trafić do wszystkich. Obrazki są robione po angielsku, by były bardziej uniwersalne. Miałam też gorsze dni, gdy chorowałam, wtedy miałam dzień lub poślizgu, ale nie poddałam się. Miałam coś do powiedzenia światu. I to mnie napędzało najbardziej. Miałam też coś do udowodnienia samej sobie. Z czasem zauważyłam, że podchodzenie do poszczególnych tematów wymaga codziennej lektury, głębszego researchu. Zrozumiałam wtedy, że moja perspektywa jest jest zbyt płytka, moje myśli są pobieżne. Musiałam sięgać coraz głębiej i głębiej. Często rysowałam, uczyłam się o niektórych umiejętnościach do bardzo późna, publikowałam po 23:00. Umięjętności miękkie zafascynowały mnie jeszcze bardziej. Zrozumiałam więcej, zrozumiałam w dużej mierze sama siebie.

Technikalia

Do rysowania użyłam tabletu z rysikiem (iPada Pro z Apple Pen) oraz programu Concepts. Wszystko jest w wektorach. Publikowałam na swoim koncie instagramowym: https://www.instagram.com/beatka.lipska/

Strata czasu?

Ktoś może powiedzieć, że to strata czasu i siedzenie na social mediach po nocy, mówienie do ludzi, którzy pewnie i tak nie słuchają i wywalanie w próżnię swojej wrażliwości. Ale ja mówię zdecydowane NIE, nie uważam, że straciłam ten czas.

Nauczyłam się bardzo wiele:
1. Rysowanie pomaga wyrazić to, co trudno wyrazić słowami.
2. Rysunki są uniwersalne i trafiają głębiej.
3. Ludzie słuchają i doceniają ilość uwagi i serca włożonego w dane przedsięwzięcie (dziękuję za bardzo ciepły i dobry feedback, to dla mnie wielki sukces, że ktoś pisze, że puszeczki mu pomogły).
4. Dzielenie się swoimi przemyśleniami z innymi tworzy miejsce do dialogu, przytulenia innego spojrzenia.
5. Robienie codziennie czegoś, co daje Ci radość prowadzi do nawyku.
6. Umiejętności miękkie są mega ważne dla wszystkich ludzi – niezależnie od wykonywanej profesji.
7. Najwięcej uwagi przykuło stories o braku pewności siebie, o tym, że cierpimy z powodu niskiej samooceny, nie widząc swojej wartości.
8. Każdy projekt doprowadzony do końca daje więcej satysfakcji niż krótkie przyjemności, odloty dopaminowe jak zjedzenie połowy ciasta na noc.

Co dalej?

Mam kilka marzeń w życiu, jednym z nich jest by mieć swój własny TedTalk. Nie wiem jeszcze o czym dokładnie, ale chcę mówić do ludzi, móc czuć energię publiczności jak za czasów przed Covidem. Rozpoczęłam serię wykładów w mojej pracy o umiejętnościach miękkich. O dziwo wszyscy chętnie słuchają i mimo, że to inżynierowie, poziom zainteresowania przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Dzięki 24 małym historiom, mam łącznie około 6 godzin wykladu (24 x 15 minut na każdy skill miękki), więc znając mnie będzie to około 10 godzin. Rysunki do tego ułożyły się w zaskakująco spójną całość, która zostanie złożona i wydana w formie książki. Tak – taki jest plan.

Mój drogi świecie – wysyłam do Ciebie informację – mam marzenia, spełnię je!

Ja

Treść jest ważna

I tak oto powstało 24 małe historie, 24 dane z duszą, 24 obrazki. Tutaj masz linki do wszystkich:

  1. Empatia
  2. Cierpliwość
  3. Otwartość
  4. Głód wiedzy
  5. Rozwiązywanie problemów
  6. Współpraca
  7. Komunikacja
  8. Odwaga
  9. Pokora
  10. Zaufanie
  11. Praca w zespole
  12. Kreatywność
  13. Przywództwo
  14. Odpowiedzialność
  15. Skupienie
  16. Krytyczne myślenie
  17. Inkluzywność
  18. Pewność siebie
  19. Zdolność adaptacji/Elastyczność
  20. Zadawanie pytań
  21. Zarządzanie czasem
  22. Syndrom Oszusta
  23. Samodyscyplina/motywacja
  24. Pasja

Next Post

Previous Post

© 2021

%d bloggers like this: