Świat oczami Beat(k)i

blog osobisty Beaty Lipskiej

Dwa konferencyjne debiuty za mną…

W 2020 roku rozpoczęłam pracę zdalną w pełnym zakresie czasowym. Nie z mojego wyboru oczywiście, ale przez pierwsze kilka miesięcy okazało się, że mam dużo mniej czasu niż, gdy dojazd do pracy „kradł” mi z życia 3 godziny dziennie. Nie umiałam się do końca dostosować do tej nowej rzeczywistości. Jednak otworzyło się kilka innych możliwości, które nie zaistniałby, gdyby nie brak możliwości wychodzenia z domu i … zwykła nuda.

Gdy jest nudno, coś jest nie tak

Od lat nie pamiętam, kiedy się nudziłam. Podskórnie nawet może bym chciała nawet. Ba! Może nawet mi tego potrzeba? Jednak każdą przestrzeń czasową wypełniam czymś mniej lub bardziej ważnym, jednak nie mam momentów, gdy nie wiem, co ze sobą zrobić. Zawsze wiem, zawsze robię. Jednak czas pendemii, okazał się czasem kreatywności, a dokładnie wyszukiwania alternatyw do weekendowych wyjazdów, spędzania czasu z ludźmi, nawet rutyna musiała się stać w kreatywny sposób atrakcyjniejsza, bo praca z domu i przebywanie w nim cały czas sprawiał, że rutyna stawała się nie do zniesienia. Musiałam wplatać coraz to nowe atrakcyjniejsze rzeczy do mojej codzienności, a że najbardziej brakowało mi kontaktu z ludźmi, zaczęłam instagramować o programowaniu, gdy zauważyłam, że sporo osób już tak robi. Co więcej znalazłam wiele wartościowych osób, które stały się dla mnie autorytetami w wielu dziedzinach. Mogłam poszerzyć swój światopogląd o perspektywy osób, które były w branży IT dużo dłużej niż ja. Co więcej ja również mogłam podzielić się swoją! Zobaczyłam, że to, co mówię poprzez social media może mieć jakiś szerszy wydźwięk, a co więcej – ludzie chcą tego słuchać. Postowałam dużo, jednak było mi… mało! Tylko czego? Rozmów? Wymiany myśli? Wszystko sprowadzało się do trafiania do odbiorców z mojego własnego zasięgu, jednak może warto było pójść o krok dalej … i sprawdzić się jako prelegentka?

On-line

4Developers 2021 - moja karta prelegenta

Plan był bardzo ambitny: dać prelekcję na konferencji. Pierwsza prelekcja to ryzyko z dwóch stron: dla mnie – że dam ciała i nie będzie to interesujące dla odbiorców i dla organizatorów: bo jaką gwarancję mają, że wyjdzie ktoś „z ulicy” i nie zacznie jakiś farmazonów mówić. Tym bardziej doceniam, że 4Developers zaakceptowali moją kandydaturę na prelegentkę! Byłam wniebowzięta, gdy dostałam maila z akceptacją.

Tak, to właśnie w tym momencie poczułam jak wielki kloc lodu spada w sam środek moich trzewi. Pierwsze pytanie: co ja teraz zaprezentuję? Zrobiłam research o tym, co najbardziej interesuje ludzi z naszej branży i okazało się, że syndrom oszusta. Miałam już głębokie przemyślenia związane z tym tematem, więc wystarczyło wszystko rozrysować tak, bym wyrobiła się w max. 15 minut. Jak się potem okazało- to jest dla mnie największe wyzwanie- wyrobić się. Ćwiczyłam kilkukrotnie. I wyrobiłam się, bo… To była konferencja on-line. Gdybym jakimś cudem dostała słowotoku, albo co gorsza rozwolnienia werbalnego- mogło się to skończyć (a raczej nie skończyć) w Krakowie, ale o tym szerzej za chwilę. Póki co przyszedł dzień mojej prezentacji, pamiętam, że miałam podwójny stres, bo bałam się, że dźwięk się będzie sprzęgał z mojego zooma na iPadzie i Macbooku. Ta myśl nie dawała mi spokoju, bo miałam kiedyś tak na prezentacji w mojej pracy. Co więcej, zdałam sobie sprawę z tego, że nie będę widzieć nikogo z widowni. Ale gdy Anita Przybył zapowiedziała mnie jako „kaznodzieję umiejętności miękkich”, poczułam wiatr w żagle i przełączyłam na tryb: gadamy! I tak właśnie było! Moja prezentacja jest dostępna na platformie do wydarzeń on-line. Lubię do niej wracać. Myślę, że poszło nieźle.
Jeżeli masz dostęp: https://eventory.cc/event/4developers-2021-2/space/schedule/65975
Jednak nadal… chciałam więcej.

Off-line

I tak, nabrałam pewności siebie. Mogę spokojnie zrobić prezentację on-line. Jednak najbardziej brakowało mi kontaktu z publicznością. Trudno jest śmieszkować, trudno jest „odpłynąć” bez żywej reakcji publiczności. Więc postanowiłam, że kolejny level to będzie konferencja na żywo. Szukając możliwości, natknęłam się na konferencję stacjonarną w… Krakowie! No to myślę sobie: Kraków – dawna stolica Polaków, biorę! A raczej to chłopaki z dynamit.pro musieli mnie wziąć na prelegentkę, a nawet doświadczoną prelegentkę. No i znowu pojawiło się wielkie pytanie… o czym będę mówić. Szukałam czegoś emocjonującego, czegoś, co jest bliskie wszystkim programistom i programistką na całym świecie, więc padło na… fikcję w zespołach developerskich. Początkowo moja prezentacja miała być w moim zamyśle po angielsku „More friction, less fiction”, ale zostało „fikcja to nie science fiction”, nawet narysowałam Spoka ze Star Treka, który mówi stop fikcji.

Ja wraz z Tomkiem Stolarczykiem (MrPicky) oraz organizatorzy DynamIT.pro: Marcin Stachnik i Przemek Kubera

Co więcej – dostałam prawie całą godzinę! Czegóż można chcieć więcej? Wtedy znowu wielki kloc lodu spadł mi do żołądka: ale czy ja będę w stanie wypełnić cały mój czas antenowy? Przełknęłam i dodałam kilkanaście praktycznych przykładów na to jak można walczyć z fikcją na poziomie organizacji, zespołu i mnie samego/samej. Byłam pewna, że będę w stanie wypełnić mój czas antenowy, jednak czego nie przewidziałam: że nie wyrobię się za nic w świecie. Tak – miałam takie dobre „flow”, że mogłabym cały dzień mówić! Miałam cudowną widownię i chciało mnie wysłuchać większe grono osób, więc nawet prezentacja poszła dwa razy w eter. Atmosfera była cudowna! Warto było.
PS. Następnym razem się wyrobię, obiecuję!

Czas na podsumowanie

Teraz już wiem: uwielbiam to. Kosztuje to mnóstwo stresu. Drenuje z sił psychicznych i fizycznych (po każdej z prelekcji musiałam odsypiać stres kilka dni). Wiem, że warto. Obydwa doświadczenia wzbogaciły mnie we własny, niepowtarzalny sposób. Obydwa doświadczenia pokazały mi zupełnie nową formę rozwoju osobistego. Nie wiem, czy jest to to mój docelowy port, bo trudno po dwóch konferencjach stwierdzić czy to jest mój kolejny krok, bo zdecydowanie wartością jest w moim przekazie jest to, że sama jestem programistką i programuję na codzień. Dzięki temu myślę, że łatwiej mi jest rezonować z realnymi problemami, realnymi wyzwaniami ludzi pracujących w branży IT, bo jestem tu całą sobą. I podejrzewam, że tu pozostanę.

Choć mówię o umiejętnościach miękkich, okazuje się, że są to bardzo trudne do “ugryzienia” tematy. Gdy na początku kariery, nasze pełne skupienie powinno być na pisaniu kodu, technikaliach, im bardziej wspinamy się w górę kariery programistycznej – to umiejętności ludzkie okazują się kluczowymi. Nie da się iść dalej bez komunikacji, otwartości, innowacyjności, wytrwania, odwagi itd. Co więcej – sama próbuję stosować to w mojej codzienności i wierzcie mi – to nie jest łatwe. Dlatego opowiadam o tym – chcę zwrócić uwagę na rzeczy tak oczywiste, że wydają się być nieważne. Jednak przyglądając się bliżej – są najważniejsze w ostatecznym rozrachunku.

Czas na wnioski

To są moje własne przemyślenia, które pewnie nijak będą się miały do innych ludzi, którzy na przykład są introwertykami.

Plusy

On-line

  • brak konieczności podróży
  • wielka elastyczność – miejsce, własny sprzęt itd
  • można nagrać wcześniej
  • możliwość obejrzenia później swojej własnej (i nie tylko) prelekcji
  • czat z ludźmi, może większa otwartość ludzi dzięki temu?

Off-line

  • podróż i aspekt przygody
  • żywy kontakt z publicznością
  • networking jest bardziej naturalny, można zadzierzgnąć silniejsze więzi z ludźmi, porozmawiać
  • obecność w najczystszej postaci
  • before i after party
  • niepowtarzalna atmosfera

Minusy

On-line

  • nie widać publiczności, poczucie odizolowania, mówienia do siebie
  • utrudniony networking: ludzie anonimowo wypowiadają się na czacie
  • tzw. „Zoom fatigue”, gdy chcesz uczestniczyć w wielu prezentacjach oprócz swojej

Off-line

  • wielki fizyczny i psychiczny zjazd pokonferencyjny (zmęczenie)
  • niemożność obejrzenia własnej prezentacji i innych równolegle prezentujących

Czas na … Więcej

Przede mną kolejna konferencja na żywo w Bielsko-Białej: BBdays4IT. Tym bardziej czuję się zaszczycona, ponieważ organizatorzy zaprosili mnie na to jakże fajne wydarzenie.
Kolejny poziom to będzie prezentacja po angielsku na żywo. Kiedy i jaka będzie do tego okazja? Zobaczymy. Wiem jedno: mogę dawać wykłady, które podobają się ludziom i są wartościowe, więc… będę to robić.

Next Post

Previous Post

© 2021 Świat oczami Beat(k)i

%d bloggers like this: